Noam
Chomsky, wybitny językoznawca uważa, że języki nie wyewoluowały po to,
by ludzie mogli się komunikować. Jest to jedynie produkt uboczny
prawdziwej celowości pojawienia się języków, jakim ma być zapewnienie
możliwości myślenia, układania i klasyfikowania własnych myśli.
Potwierdzeniem tego stanowiska jest coraz to nowsze dopisywanie znaczeń nowym wyrazom. Jeśli język
miałby służyć wyłącznie komunikacji takie słowa powinny być
eliminowane, gdyż ich nawarstwianie się mogłyby utrudniać wzajemne
rozumienie się.
Naukowcy z Massachusetts Institute of
Technology wysnuli teorię, że celem istnienia słów o wielu znaczeniach
jest efektywność komunikacji. Naukowcy dotykają tutaj kontekstowości.
- Ludzie mówią, że wieloznaczność to problem w komunikowaniu się, ale
gdy zrozumiemy, że kontekst usuwa wieloznaczność, wówczas przestaje ona
być problemem. Staje się czymś przydatnym, ponieważ pozwala na
wykorzystywanie tych samych wyrazów w różnych kontekstach - mówi
profesor Ted Gibson z MIT-u.
I jeszcze jedna wypowiedź, tym razem Toma Wasowa, profesora językoznawstwa i filozofii z Uniwersytetu Stanforda:
- Można by się spodziewać, że skoro języki podlegają ciągłej ewolucji,
to będzie z nich usuwana niejednoznaczność. Jednak gdy przyjrzymy sie
językom naturalnym zauważymy, że w dużej mierze są one niejednoznaczne.
Wyrazy mają wiele znaczeń, istnieje wiele sposobów na ich ułożenie w
ciąg wypowiedzi... Badania naukowców z MIT-u przyniosły naprawdę ważkie
argumenty wyjaśniające, dlaczego niejednoznaczność jest w procesie
komunikacji czymś funkcjonalnym, a nie dysfunkcyjnym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz